„Ecce Homo”

LEON MICHNA

„Ecce Homo”

 

„Ecce Homo” - W tych słowach zawiera się pojednanie świata z Bogiem przez Boga-Człowieka Jezusa Chrystusa, oraz tajemnica istnienia człowieka rzeczywiste-go, który jest zaledwie małą cząstką Wielkiego Arcydzieła stworzonego przez Boga, a także człowieka pełnego sprzeczności zawierającego w sobie:

 

- pobożność, mądrość, miłość, wrażliwość, dobro, wierność, uczciwość, uśmiech,   łagodność, prawdę, tolerancję

- bezbożność, głupotę, nienawiść, obojętność, zło, niewierność, nieuczciwość,   podstępność, brutalność, obłudę, bezwzględność, niepoczytalność,
 nieobliczalność. 

 


*  *   *


Istota człowieczeństwa? - Człowiek to istota myśląca, wrażliwa w przeciwieństwie do innych istot żywych. Jako istota myśląca i wrażliwa, kreuje wokół siebie otaczający świat. Korzystając z dóbr danych przez Stwórcę wytwarza nowe i doskonalsze warunki dla swojego bytu ziemskiego. Myślę, że gdyby nie cechy przeciwstawne, które posiada, to życie ziemskie człowieka byłoby Rajem. Dobra, które człowiek wytwarza są dla niego ułatwieniem życia, ale również te same dobra poprzez przeciwstawne cechy charakteru są wykorzystywane do unicestwienia życia ludzkiego. I to jest przerażające! Od zarania istnienia, człowiek realizuje te dwie przeciwstawne wartości - buduje i niszczy.


  
*  *  *


Jakim językiem mówić o człowieku? - Żyjemy we wszechświecie danym nam przez Stwórcę, doskonałym i dobrym. Otacza nas, wpływa na nasze istnienie, samopoczucie, daje życie. Zmagamy się z jego sygnałami, jego potęgą, jego przestrzenią i nie-skończonością. Jednym słowem człowiek i otaczający go świat tworzą jedność. Nie ma życia bez światła, bez błękitu nieba, bez zieleni łąk i lasów, bez kolorów natury. Uciekamy tam, szukamy ciszy, spokoju, wartości, które dają nam siłę istnienia i trwania. Uciekamy od brutalnej, krzykliwej codzienności wsłuchując się „w potęgę ciszy i nieskończoności” świata przyrody. Ujmuję to w pisanych obrazach, które znalazły odbicie również w formie malarskiej:
 

Nieskończoność I
Droga wiodąca do nieskończoności.
wysłana puchem niebiańskim
tak czystym i zwiewnym
niczym Anioł niebiański,
przybyły stamtąd
aby przypomnieć o istnieniu Stwórcy

 

Nieskończoność III
ślady Twoich stóp,
ślady Twojego istnienia
zapisane na puszystym roziskrzonym dywanie
ulotne wraz z ulotnością puchu radości
puchu zmieniającego pulsujący zielony świat
w świat cichych i ulotnych marzeń...

 

Świt II
Nieśmiała jasność
gubi cichą tajemnicę nocy
Tajemne światło
budzi chorały zwiewnych mgieł
i rozespanych ptasich solistów
Jaśniejący błękit
tworzy przestrzeń nieskończoności
dając nadzieję nowego jutra...


Świt III
Coraz jaśniejszy Koncert...
Koncert światła...
Koncert przestrzeni...
Koncert dźwięku...
Koncert rozradowanych serc istnienia

 

Świt V
Delikatny zwiewny szum mgielnych fal
poruszanych dotykiem nieśmiałego światła
Zwiastun koncertu radości,
Koncertu nadziei,
Koncertu istnienia,
Wszechświata jaśniejących serc
przebudzeń z mroku cichej zaspanej nocy.

 

Świt VI
Jutrzenka, niczym wodospad
rozedrganych kropel światła
ginących w błękicie nieskończoności,
krusząca kamień snu
dając mu tchnienie nowego życia,
tchnienie nowej energii
budzącej inne kamienie...
 
Świt VII
Cisza
rozstępująca granatowa ciemność ...
Pojawia się jasny dotyk,
coraz jaśniejszy
przenikający poprzez obłoki mgieł,
nieśmiały koncert budzących się ptaków
aż do świetlistego chóru
odnajdującego zagubiony dzień


Świt VIII
Dotyk jasności
niczym czuły dotyk miłosny,
zwiewność, ulotność trwania
niczym ulotność miłosnego doznania,
światłość i błękit
niczym nadzieja na wieczną miłość...

 

Świt X
Nie było przestrzeni,
pojawiła się jasnością
tworząc nieskończoność drogi
wiodącej do Stwórcy wszechświata
tajemnicy błękitu nieba...

 

Świt  XI
Rozświetlony monolit nocy
mówi o istnieniu...
Delikatnie, dziękczynnie pieszczony
zwiewnym obłokiem
zachęcany do powrotu  jutro
aby stworzyć radość
blaskiem budzącego się dnia.

 

 

 

 *   *   *

 


Powinności artysty wobec człowieka? - Żyjemy w epoce straszliwej, jakiej nie znała dotąd historia ludzkości, a tak zamaskowanej pewnymi ideami, że człowiek dzisiejszy nie zna siebie, w kłamstwie się rodzi, żyje, umiera i nie zna głębi swojego upadku. Sztuka od zawsze miała rolę okna, przez które można zobaczyć prawdę o potworności naszego istnienia i ginącego piękna, którego prawdopodobnie nic już przywrócić nie zdoła. Rodziła się i rodzi wśród sprzeczności i niepewności „jutra”.
Artysta jest zbiornikiem wzruszeń pochodzących z zewsząd, z nieba, ziemi, z kawałka papieru, z przechodzącej postaci, ze zdarzeń nas otaczających. Wrażliwość, jaką został przez Stwórcę obdarzony nie pozwala mu na obojętność i milczenie. Wewnętrzna siła prowadzi go i wciąga w otchłań tajemnic, w dziką puszczę najeżoną niebezpieczeństwem po to, by powiedzieć drugim Istotom poprzez sztukę o prawdzie samotnego istnienia w nieskończonym wszechświecie, bo to jego powinność.
Tak jak już wspomniałem, człowiek to „magazyn przeciwstawieństw” i sprze-czności, każdy pojmuje świat na swój właściwy sobie sposób. Tak i każdy artysta jako twórca wyraża to, co jemu jest tylko właściwe. Chce wyrazić siebie i wybiera tylko formy duchowo bliskie sobie, a co za tym idzie, wyraża poprzez sztukę swój stan emocjonalny wobec otaczającego nas życia. Sztuka powinna być pewną refleksją dla człowieka-odbiorcy dzieła sztuki. Powinna wprowadzać go w świat realny istnienia. Spełniać rolę zapisu i drogowskazu ziemskiego istnienia i bytu człowieka.

 

Leon Michna

Fundacja Malarstwa Polskiego | ul. Przemysłowa 11, 38-600 Lesko | Telefon +48 013 46 888 00 www.ideo.pl