|
Wstęp do katalogu - Wiesław Banach
Sztuka drugiej połowy XX wieku z dużym zaangażowaniem obwieszczała koniec malarstwa. W świecie współczesnym, domagającym się języka agresywnego, by wzbudzić coraz bardziej przytępione zainteresowanie masowego odbiorcy, zdaje się być niepotrzebna tradycyjna forma plastyczna bazująca na wrażliwości artysty i widza. Nawet wielkie malarstwo dawnych epok, które do sal muzealnych przyciąga nieprzeliczone tłumy, działa nie tyle najwyższą klasą malarską, co magią sławnego artysty - tego człowieka sukcesu minionych epok, za którego dzieła płaci się dziś niewiarygodne sumy pieniędzy. Poza tym nowe media: telewizja, video, film, a zwłaszcza komputer pozwalają na produkcję obrazu niezwykle atrakcyjnego, pełnego dynamiki w całej rozpiętości skali - od pełnego realizmu po całkowitą abstrakcję. Obraz zostaje uzyskany szybko, a jego wartość nie jest zbyt duża, gdyż błyskawicznie zostaje zastąpiony innym. Nawet klasycy filmu, którzy z taką precyzją poszukiwali jedynego najlepszego ujęcia, przy dzisiejszej technice i nadprodukcji byliby bezradni, widząc, jak znakomite sekwencje realizowane są w niewartych zapamiętania produkcjach. Naszą epokę cechuje nadmiar obrazu. Także artysta, który dawniej był po prostu malarzem lub rzeźbiarzem uprawiającym szlachetne rzemiosło, usiłuje dziś znaleźć takie środki pozamalarskie, które mogłyby wpisać się w język atrakcyjny dla współczesnego człowieka. Paradoksalnie jednak tego typu działania, poza emocjami krytyków, rzadko angażują adresata. Alienacja artysty, i jego "sztucznego" środowiska krytyków i galerii, rośnie i tylko chwilami, dość sporadycznie, udaje się mediom wylansować, mówiąc nowoczesnym językiem, "produkt", który na chwilę przykuje uwagę mas. Z drugiej zaś strony całkowita wolność artystyczna stała się wyznacznikiem jakości, dobre rzemiosło - zaledwie dodatkiem. Język malarski, po wszystkich rewolucjach końca XIX wieku i wieku XX, jakby wyczerpał swoje możliwości. Nie istnieje pojęcie stylu czy ducha epoki, które pozwalały tworzyć znakomite dzieła w gotyku, renesansie czy baroku. Obsesja naszych czasów, którą stała się oryginalność języka plastycznego, sprowadziła na dalszy plan samą jakość plastyczną, wielowarstwowość dzieła, głębię duchową, a nawet rzeczywistą siłę wyrazu. Cóż dopiero mówić o choćby względnie zbliżonym odczuciu piękna. Całkiem dobrze porozumiewamy się, gdy mówimy o dawnych mistrzach i wielkości ich malarstwa. Gdy rozpoczynamy dyskusję o tym, czego spodziewamy się po współczesnej sztuce, nic stałego nas nie łączy. Być może, że brak idei jest cechą charakterystyczną naszej epoki. Religia chrześcijańska, która była natchnieniem niemal przez dwa tysiące lat, stała się podłożem zarówno sztuki naiwnej, intuicyjnej, jak i w pełni świadomej swoich środków oraz kontemplacyjnej, mistycznej. Czy więc rzeczywiście przeżywamy schyłek malarstwa ? Założona w oparciu o dynamicznie rozwijającą się firmę "Talens -Polska" Fundacja Malarstwa Polskiego w Lesku dostrzega nadal potrzebę tradycyjnego języka sztuki, jakim jest malarstwo, zwłaszcza malarstwo sztalugowe. Ta potrzeba zjawia się w momencie, kiedy przestajemy myśleć o masowym odbiorcy i poszukujemy w człowieku jego indywidualizmu, niepowtarzalnej osobowości potrzebującej głębszych i trwalszych przeżyć. Tak jak industrializacja zwiększyła zainteresowanie naturą, tak zapewne technicyzacja życia budzić będzie wzrastające potrzeby kontaktu z rękodziełem, poprzez które wyraża się niepowtarzalna osobowość artysty. Na pierwszym spotkaniu pod nazwą Forum Malarstwa Polskiego Lesko 2001 Fundacja obrała temat ambitny - ideę kontemplacji w malarstwie - zapraszając 10 artystów z różnych środowisk i kilku krytyków. Atmosfera prawie nie zakłóconej przez cywilizację natury,a także bliskość tak specyficznego malarstwa, jakim jest ikona /której najpiękniejsze w Polsce zbiory znajdują się w sanockim zamku/, wydawały się wręcz prowokować temat kontemplacji. Specyfika twórców jest jednak taka, iż każde założenie zawęża ich osobisty stosunek do życia i własnej twórczości, wydając się wręcz zagrożeniem. Stąd dla organizatorów kontekst pejzażu bieszczadzkiego oraz ikony prowokował pytanie: czy mimo różnic w indywidualnych realizacjach artystycznych ślad tej lesko-sanockiej atmosfery okaże się dostrzegalny? Jest oczywiste, że nikt nie spodziewał się zasadniczych przewartościowań w działalności twórczej uczestników. Chodziło raczej o subtelne i bardzo indywidualne postawienie siebie, swojego malarstwa, wobec piękna i siły duchowej sztuki ortodoksyjnej, ograniczonej - jak chyba żadna inna - kanonami i przepisami, a swoją powagą, dostojeństwem i syntezą plastyczną poruszającej kolejne pokolenia, niekoniecznie religijnie nastawionych odbiorców. Wystawa zorganizowana na koniec I Forum Malarstwa Polskiego, zawężona niemal wyłącznie do prac powstałych w czasie imprezy, została pokazana w sanockim zamku, właśnie w zderzeniu z tak specyficznym rodzajem sztuki sakralnej, jakim jest ikona. Z kolei wystawa, którą prezentujemy w różnych ośrodkach kraju oraz w Holandii i Hiszpanii, uzupełniona została dziełami z pracowni artystów. Ich pełna różnorodność, odzwierciedlająca indywidualne postawy, w planach organizatorów nigdy nie miała być poszukiwaniem wspólnych założeń artystycznych. Leskie Forum zgromadziło we wrześniu 2001 roku i gromadzić będzie bardzo różne osobowości twórcze. Celem Fundacji jest bowiem wspieranie malarstwa. Wierzymy, że nie tylko jako dekoracyjny przedmiot zdobiący nasze otoczenie, ale jako żywy zapis indywidualności twórczej, a także nierzadko jako przedmiot wzniosłej kontemplacji, nadal będzie ono znajdowało swojego odbiorcę.
|